wtorek, 12 listopada 2013

Właściwie po co.

Gówno wiedzą ci, co sądzą, albo czytają w prasie, albo oglądają w telewizji, względnie nasłuchają się w radiu lub, w ostateczności, przeczytają na kiblu w starym magazynie ze stosu przy sedesie. A potem myślą, że tak właśnie jest i ten sedes nic im nie daje do myślenia. A to przecież gówno prawda. Prawda jest zupełnie inna i zna ja REDAKTOR, co z drugiej strony patrząc nikogo jakby nie powinno dziwić. Jakby.
Obraz jest zupełnie zafałszowany, zdał sobie sprawę REDAKTOR, i dlatego ogarnął go słuszny gniew i zaraz ochota żeby prostować, żeby polemizować, walczyć żeby. Bo REDAKTOR już dawno zaobserwował, że wcale tutaj ludzie nie przyjeżdżają, żeby wyłącznie zarobić jakąś kasę, choć oczywiście jest to kuszące, zwłaszcza z polskiej perspektywy, te opowieści, te pieniądze, tu się tłucze kasę, ze tu na drzewach rosną, ze tu sprzątaczka kosi tysiące, a jeszcze większe tysiące, jak je zamieni na złotówki, choć nie zamienia, bo co ma zrobić ze złotówkami w Anglii? Wiec zarabia trzy razy więcej niż wykwalifikowana dziewczyna w okienku w jednej z licznych placówek handlowych rozsianych na terenie całego kraju, myśli ta dziewczyna odmawiając kolejnego kredytu, a ja przecież jestem wykształcona, młoda, wciąż młoda jestem - tak myśli sobie - szkoły pokończyłam, licea, potem wyższa szkole ekologii powiedzmy i turystyki, albo obliczania i hotelarstwa lub księgowości i leśnictwa i co? Zapierdalam za 1800 przy robocie dla średnio rozgarniętego maturzysty, tak sobie myśli, bo już wie, że padła ofiara handlarzy dyplomami, którzy za czesne wcisnęli jej kwit poświadczenia kupna kwitu z orzełkiem, mama uroni łezkę, tato się wzruszy, ale nie okaże. I ona to wie, i ją to boli, bo z tym kwitem startowała do różnych banków, korporacji rożnych, ambitnych firm i dużych, i już siebie oglądała w garsoneczce, widziała, jak biega na rożne zebrania wymyślać rożne strategie, nosi te segregatory, jak się pnie w tych garsonkach po szczeblach różnych karier, kiedy wizja prysła, trzasnęły drzwi w placówce i kolejny klient przyszedł po odmowę pożyczki, i została z nim sam na sam i z tą sprzątaczką śmiejącą się złośliwie, uśmiechem milionera, wykręcając brudną ścierkę nad wiadrem z angielskim brudem.
I ona już wie, ta dziewczyna, ze zrobiono ja w konia, ze cale życie jej mówiono, ze będzie nikim bez szkol, wiec ona kończyła te szkoły, te zwykle, te wyższe i okazało się na końcu, ze to pic, ze to lipa i to jest jej pierwszy punkt w edukacji, która powinna odebrać zamiast tej, która odebrała, że najpewniej będzie miała robotę jaka przyjdzie, a nie jaka jej się zamarzy, że spędzi lata w durnej placówce głupiego banku pogrążając się we frustracji i wrzucając na fejsa kolejne pierdo-obrazki o piątuniu albo o poniedziałkowym koszmarze, bo trzeba wracać do roboty. Tak będzie, o ile nie będzie miała szczęścia, nie znajdzie fajnej pracy i tak dalej, może znajdzie, niektórzy znajdują, ale przecież każdy nie może zostać szczęściarzem, muszą być też ci wrzucający pierdo-obrazki o piątuniu.
Biedna dziewczyna, myśli sobie REDAKTOR, może nawet zrobiłoby mu się jej żal, ale przecież nie ma mowy o tym. No bo jakże, on to wszystko już wie, tyle razy słyszał tę samą historię, zna ją na pamięć do porzygania, wie doskonale że ta biedna dziewczyna może sobie swoim dyplomem polskiej tzw. uczelni podetrzeć swoją młodą dupę, najlepiej tą stroną z orłem, żeby dobrze podkreślić patriotyczne uczucia.
I może się z nią tez trochę zgodzić, no możne bez tej durnej pracy w sumie, bo zawsze jakoś się tak zakręcił ze mial w sumie fajne prace, nie czyż? Czyż. Gorzej, że ta dziewczyna wzięła udział w wielkim oszustwie, które z niej wycisnęło jej czas, jej chęci, jej entuzjazm i jej pieniądze, w zamian dając wała.
Lepsze jest i tak co inne. Ze REDAKTOR spotkał tutaj dużo, a przynajmniej bardzo wiele osób, które myślą tak samo jak REDAKTOR. I to, co to oznacza oznacza, ze wcale nie maja racji ci, co wieszcza ze tam będzie tak ze większość się narobi i dorobi a potem wróci, tylko oznacza to ze większość się narobi, może i dorobi, ale na pewno nie wróci. I to nie wróci z przynajmniej i co najmniej kilku, jak być może, bo REDAKTOR nie wie, kilkunastu powodów. Bo wcale nie wyjeżdża się za kasa, bo kasa to rzecz która może przyjść, a może przyjść nie, nikt nie ma tu gwarancji zrobienia milionów, gwarancje raczej ma zupełnie inne, a wiec stawia się walizki na dworcu Victoria i zastanawia co dalej, a dalej jest drukowanie CV i roznoszenie gdzie się da, z nadzieja ze się uda, i taki jest właśnie los, z tym ze na początku jest trudno, a potem się człowiek umości i może rozglądać co dalej.
Tak więc REDAKTOR spotkał te osoby i okazało się, że on myśli tak samo. Co REDAKTOROWI uświadomił ten kolega z pracy, co kiedyś zaczęli rozmawiać, i zeszło na rożne przyjazdy, teraźniejszości, przyszłości i może nawet powroty? Jakie powroty, ja tam nie wracam, mówi kolega REDAKTORA do REDAKTORA, nienawidzę, kurwa, tego kraju*, i w sumie się okazało, ze podobne uczucia ma REDAKTOR, i jaka to ulga w końcu nie brać w tym wszystkim udziału, nie wkurwiać się co krok, nie patrzeć jak zamiast ładniej to jest brzydziej, jak co trzeci znajomy wylatuje z roboty albo szuka roboty, nie oglądać tych ryjów w telewizji, nie wkurwiać się partiami i rządami, reformami, tymi samolotami i drzewami, tymi demonstracjami, pochodami, marszami, pikietami, ignorowaniem i ignorancją i wszechobecną lipa, brudem, pogardą, dezorganizacją, gruzowiskiem, agresją, pierdolnikiem, syfem i całą resztą, która składa się na ciało tej kurwy zwanej Polską?

Ale nawet nie to najgorsze, mówi kolega, a REDAKTOR czuje, jakby to REDAKTOR mówił do kolegi, a nie kolega do REDAKTORA mówił, mówi więc, najgorsze, ze całe życie człowiek się starał nie kombinować, na wybory kurwa chodzić, śmieci nie rzucać i na czerwonym nie przechodzić się starał, choć nieomal nie wychodziło, i w sumie na półmetku się okazało, że chuj z tego było, wyszło i w ogóle bez sensu, i trzeba spierdalać, żeby na ten syf się już nie oglądać, a zwłaszcza go nie finansować, bo przecież w tej czarnej dupie wszystko zmarnują. I właściwie tylko to im wychodzi. Tak! - pomyślał REDAKTOR a właściwie poczuł, że to do niego trafia i że właśnie tak jest. Od tego czasu wszystkie serwisy informacyjne przekształciły się w rozrywkowe, REDAKTOR odwiedza je, żeby nie wypaść z obiegu, ale Boooooże jakie to jest uczucie, zamiast obawy, co to będzie, bo sondaże nie takie, ma to teraz serdecznie w dupie, im gorsze, tym weselej, bo się okazuje, że decyzja była dobra, że nie ma po co wracać, to jak wyjście z bańki, w której się kotłują brudne mydliny i oglądanie tych mydlin już z zewnątrz, i tej brudnej piany. O jaka to ulga że REDAKTORA to już nie dotyczy. Może zająć się już tylko sobą, a nie myśleniem, buhahaha, w "kategoriach państwa", jebanego patriotyzmu, ziemi kurwa ojców, zasranych "obowiązków Polaka" i podobnego syfu, przecież z "obowiązkami Polaka" jest jak z lokatą bankową, jak się wkłada, to by się chciało wyjąć, a tu całe życie wkładasz, i co wyjmujesz? Garść gówna.
Tego jednak nie wiedza różni panowie, którym się wydaje, że te dwa miliony zarobi trochę grosza i zaraz wróci radośnie inwestować, firmy otwierać, ludzi zatrudniać, PKB pomnażać i zaraz jak tylko wybory będą, różni panowie zaczną rożne objazdy, rożne skupiska tzw. Polonii będą odwiedzać, zaczną opowiadać, zaczną zachęcać, zaczną tłumaczyć i w ogóle zaczną. A tymczasem ni chuja, bo oni wszyscy nie wyjechali zarobić 5 złotych, oni po prostu spierdolili, uciekli z tej polackiej chujozy przy pierwszej okazji i ani zamierzają wracać, bo nie można wracać do czarnej dziury, która cale życie pokazywała wała, skoro teraz można samemu pokazać wała tej polskiej kurwie, i teraz własnie odbywa się zbiorowe pokazywanie wała, wspaniały flashmob, najliczniejszy, dwumilionowy event, zbiorowe zagłosowanie nogami w tylko jednym kierunku. Nikt nie wraca, bo nie ma po co wracać, co z tego, myśli REDAKTOR, że wrócę, może nawet zarobiony, zainwestuję i odniosę jednostkowy tzw. sukces, skoro dalej będę tkwić po kolana w tym gównie, które nazywa się Polska?
 Więcej nawet - zabawnie teraz jest poczytać sobie ze kryzys przyszedł, ze bezrobotnych znowu jak lodu, pomyśleć ilu byłoby bez tych, co uciekli, tyle co w Portugalii? Grecji? Hiszpanii? Pomyśleć miło o tym, że po wyborach dopiero się zacznie polka, bo wiadomo, kto będzie rządzić, popatrzeć sobie na różne Ruchy miło i właściwie czemu nie? Niech tam pierdolnie, niech się wali, niech się wytłuką, zajebią, kiedy REDAKTOR jest z daleka i ma to serdecznie w dupie, a nawet im tam gorzej, tym REDAKTOR się bardziej cieszy.
Tak to wygląda i nic już tego nie jest w stanie zmienić, trzeba się z tym pogodzić, ale jak panowie maja się z tym pogodzić, jak się przyznać do tego, spędziwszy życie w parlamencie, że ciężką praca stworzyło się państwo, z którego przy pierwszej okazji spierdoliły w panice dwa miliony ludzi? Nikt się do tego nie przyzna, dlatego odbywa się nieustanne obliczanie, kiedy, ile, kto, na jak długo wraca, wróci, byłby wrócił, wrócił ale wyjechał, wyjechał i nie wraca, wieczna żonglerka liczbami, których nikt nie zna, bo kto ma je znać i jak obliczyć. Tak więc niestety przejebane.

_____________________
* tego kraju - jak utrzymuje prawicowa publicystyka, osoby mówiące 'tego kraju' nie są patriotami, gdyż Patriota mówi 'Polska'

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz